Nie nazwalbym ich opiekunem danych, przed lamaniem licencji bedzie mogl bronic dane w sadzie tylko ich wlasciciel (a dokladniej podmiot udzielajacy licencji). Jesli bedzie to OSMF tak jak w aktualnej propozycji to tylko OSMF bedzie mogla bronic danych, a uzytkownicy nie, z kolei w tej drugiej opcji wszyscy autorzy (w tym OSMF). Slyszalem taki argument za aktualna wersja Contributor Terms ze potencjalni uzytkownicy naszych danych moga bac sie je wykorzystac jesli moga zostac pozwani do sadu przez 200 tys. osob. Ale IMHO jesli maja zamiar lamac licencje to lepiej zeby sie bali.

Do OSMF moze dolaczyc kazdy a niektore decyzje sa podejmowane wiekszoscia glosow wiec jak juz mamy rozpatrywac rozne teorie spiskowe, to tez nie nalezy ufac OSMF na tyle zeby dawac jej prawa do praktycznie wszystkiego.

Argument Frederika Ramma za aktualna wersja to taki ze motywacja do podpisania Contributor Terms dla osob wykorzystujacych dane OSM razem z wlasnymi danymi na licencji ODbL jest taka ze jak dodadza swoje dane do naszej bazy to nie beda musieli raz na jakis czas aktualizowac i laczyc ze soba zbiorow danych, bo to jest trudne. Mysle ze to jest slaba motywacja, przykladem tego jest UMP i kazdy podobny projekt.

Sa projekty na GPL ktore wymagaja nadania praw autorskich (zdaje sie ze Qt firmy Trolltech/Nokia tak ma, niektore projekty Free Software Foundation, biblioteka clutter firmy OpenedHand/Intel) i wiem ze bywalo tak ze ktos napisal patch z jakim ulepszeniem a potem ktos inny musial napisac to samo od nowa zeby moglo to byc wlaczone to glownego repozytorium.

Osobiscie nie wiem czy taka podwojna licencja, ODbL + Contributor Terms, powinna w ogole byc nazywana copyleftowa / share-alike.