Cenna uwaga.Z puntu widzenia czasu podróży, urwanych zawieszeń, podziurawionych dętek rowerowych, zaplanowania czasu powrotu rowerem na dworzec kolejowy, zaplanowania czasu na pokonanie wzgórz czy przełęczy itd., dużo ważniejsze są różnice (głównie w nawierzchni a nie ilości pasów) na drogach lokalnych (niż głównych), z których większość to gruntówki w tym drogi niosące ruch lokalny. Są one robione w technologii zasypania drobnym grysem z pobliskich kamieniołomów lub w technologii wielowarstwowej zawalcowanego tłucznia z piachem, co u nas tagujemy h=trackt + tracktype=grade1
Droga asfaltowa budowana za Gierka w 99,99% gdy miała dziury jest pozaklejana, że da się te 50-60 km/h jechać.
I tak na wąskich drogach pełnych zakrętów i na wzgórzach, nie da się pocisnąć więcej, bo np. nie można podziwiać wtedy widoków.
Każdy mapuje pod siebie i jeśli ty Władku nie jeździsz rowerem gdzie po kilkudziesięciu km wertepów tyłek boli i nie ma sił pociągnąć po dziurach lub zarośniętej trawą drodze, to nie wiesz co to znaczy np. dla dziecka jadącego rowerkiem albo gdy się pokonuje bajorka o średnicy równej szerokości drogi.
Dla auta też to bywa problem choć mniejszy, bo prędkość aut w stosunku do długości wertepiastego odcinka pozwala się wycofać i objechać naokoło.
Dużo tak podróżuję dlatego nie podoba mi się.
Źle .Bardzo nie podoba mi się, że z mapy robi się fikcyjny twór. Skoro style podstawowe a nawet praktycznie wszystkie mapy nie uwzględniają szerokości a szczególnie rodzaju nawierzchni, to od osm lepsze są sztabówki sprzed kilkudziesięciu lat gdzie grubość kreski a jest ich chyba z 10, mówi o tym jak zadbana jest droga. Tam wiem, że jeśli droga jest przerywaną kreską to jest to gruntówka.
A na osm fikcja jest taka, że nie dość że nie mamy poziomic, to zapraszani jesteśmy na pokonanie trasy szybciej drogą o kresce unclassified tylko dlatego, że ona łączy jakieś wsie.Absurd niszczy zalety małoskalowej mapy.
Znam miejscowości, że lepiej nadłożyć 10-15 km niż pchać się autem na taką drogę.
Ponieważ rysujemy ze starych orto średnio 3 letnich to często widzimy różnice tego co na orto i co zmapowane.W ostatnich latach było dużo przebudów za kasę z UE więc trudno ocenić czy ktoś rysował realnie mając lokalną wiedzę czy zawyżał kategorie pod schemat OSM.
Podobny acz mniejszy problem dotyczy service, residential a nawet tertiary, bo dotyczy to głównie wiosek gdzie warto się wycofać i poszukać innej drogi.
Jednak zamienianie track na residential czy service we wiosce też nie jest mądre, bo utrudnia odszukanie właściwego skrzyżowania.Takie skrzyżowania nie mają tabliczek z nazwami ulic a numery domów często są niewidoczne co w długiej wsi łańcuchowej poprzecinanej w poprzek wieloma trackami powoduje częste pomyłki lub wydłuża poszukiwania.
Zatem według mnie wcześniej czy później (zależy czy rendery się rozwiną) wrócimy do intuicyjnego mapowania że droga gruntowa to track, bo zauważyłem że dziś maperzy z np. rocznym stażem mają problem że dla nich droga polna czy leśna to musi być track, bo tak jest na wiki i np. nie rysują asfaltówki.
Potrafimy najprostsze rzeczy sprowadzić do absurdu.Żadne nauki czy ustalenia wśród maperów nie zmienią faktu, że użytkownicy mapy posługują się stereotypami i intuicją.
Robimy tę mapę dla siebie czy dla ludzi?
Wykorzystujemy dorobek kartografii czy wymuszamy własne standardy?
Jako doswiadczony maper wiem, że OSM kłamie i mogłbym się spóźnić na ostatni wieczorny pociąg, ale co zrobi użytkownik, który się na OSM zawiedzie?
Zastosuję pewne uproszczenie myślowe i skwituję to tak, że do absurdów prowadzi idiotyczne interpretowanie zasady nie mapowania pod render.
Dlatego ludzie z renderu nie mogą wyczytać informacji jakie powinna poddawać mapa.
Za to ci co tych informacji nie używają cieszą się, że w bazie jest dobrze a na mapie nie musi, a skoro jest jak jest to znaczy że mapy są do doopy a nie osm.
Tylko że jeśli schematy tagowania robią ludzie nie mający wiedzy czym jest mapa i ci co robią rendery są z tej samej półki, to mamy błędne koło. Po części winne regionalizmy ale zdaje się ostatnio OSM posługuje się wydzieleniem krajów to rosną szanse na zmniejszanie regionalizmów.
Teorie spiskowe mówią, że ktoś kiedyś wybrał czy robić pod render czy pod nawigację. Być może kiedyś nawigacje nie potrafiły korzystać z tracktype czy smothness itd. ale w końcu minęło 14 lat. Jeśli ręcznie będziemy nawigacjom mówić czy mają prowadzić środkiem wsi czy po obwodzie, to ani nie uzupełnimy tracktype a tylko będą się z nas śmiać.
Tak samo nie uwierzę, że wymyślono unclassifield do wskazywania najkrótszej gruntówki między wsiami aby nawigacja nie poprowadziła skrótem przez pole ścinając jakiś zakręt. Miałoby to sens w górach gdzie jedna droga biegnie po poziome a inna skrótem pod górę ale drogi górskie setki lat temu zostały utwardzone więc nie problem głównemu trackowi nadać grade1. Jeśli się nie opamiętamy to będziemy się wstydzić.Nie widzę żadnego problemu aby trackowi nadać nazwę ulicy lub pod dom poprowadzić tracka zamiast service. Popieram też pogląd, że w polskich warunkach ważniejsze są informacje które drogi są płatne niż sztuczne podziały między S i A.Stanie w korkach przed bramkami czy opłaty to większy dyskomfort i strata czasu niż te wynikające z różnicy 10 km/h.
Prawdopodobnie wrócimy do podziałów administracyjnych i będziemy dodawać klasyfikacje dróg typu: L,G, GP itd.co pozwoli zsynchronizować bazy i wyłapywać remonty itp.
P.S.
W mieście kategoryzacja residential/tertiary/primary ma pewien sens ze względu na korki ale tam problem zmniejsza np.czytanie z lanes czy z refów. Czas myśleć o traffiku online lub choćby nad tagami dla traffiku off-line, bo to decydować będzie czy z OSM będą korzystać czy nie. Założenia zrobione 14 lat temu przestają służyć a nawet szkodzą. Największą głupotą są wg mnie unclassfied w miastach.