Ja bym powiedział, że tagowaniem pod render jest oznaczanie takich dróg jako service, żeby nie wyświetlał się taki skrawek autostrady pod Białą Podlaską oraz żeby z odległego przybliżenia było widać, jakie drogi są otwarte, a jakie nie.
Bez znaczenia jaka będzie konkluzja dyskusji, to chciałbym, aby oznaczenie było konsekwentne i w ten sam sposób oznaczyć S3 przy granicy z Czechami, jak i ślepą końcówkę S17 w Warszawie.
Ale czemu chcesz tak samo oznaczać różne przypadki? S3 jest motorway bo jest już budowana kontynuacja. S17 jest service bo kontynuacja nie jest budowana i nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie. To dokładne zastosowanie tego co opisałem powyżej.
Czyli sposób oznaczania tych dróg jest zależny od tego samego, co mapowanie dróg highway=proposed, czyli że potwierdzone jest, że powstaną i są czynione postępowania w sprawie uzyskiwania decyzji środkowiskowych, ZRIDa, itd.? Czy zależny jest od tego, że dalsza droga jest już oznaczona jako highway=construction?
warto pamiętać że wtedy powinno być skasowane w OpenStreetMap
koleje nie mają specjalnego wyjątku na obchodzenie zasad OSM, całkowicie nieistniejący sklep/drzewo/kolej bez śladów powinno być skasowane (z wyjątkiem krótkiego okresu po niedawnym wyburzeniu gdy jest widoczne jako istniejące na zdjęciach lotniczych)
(przy okazji, nowe wektorowe OpenRailwayMap nie bierze już railway=razed z OpenStreetMap a z OHM, więc może to błędne mapowanie się skończy)
Przeglądając na szybko zdjęcia z budowy, wydaje się że do etapu “w zasadzie można jutro puścić ruch” tam jeszcze brakuje.
Myślę że jak zmienisz na construction to nikt się nie powinien przyczepić.
Znaczy, czy tutaj naprawdę się zmieściła gotowa autostrada, rondo i jeszcze dwa wydzielone pasy ruchu?
Co sądzicie o opinii, że na drogach proposed i construction nie można dodawać tagów typu lanes, maxspeed, surface, itp., bo “niezbudowane drogi nie mają nawierzchni ani innych parametrów”?
Otóż to.
O ile pamiętam, jednym z podstawowych założeń OSM jest mapowanie tego w terenie JEST, a nie było bądź będzie.
Ja wiem, że drogi są traktowane specjalnie, ale poczekajmy ze szczegółowym tagowaniem aż to czego ono dotyczy już powstanie.
No więc w terenie jest budowana droga (wyraźny status construction) i wiemy, jakie będzie miała parametry gdy już zostanie wybudowana.
W jaki sposób dodanie informacji o liczbie pasów itp. na takiej drodze wprowadza w błąd czy pogarsza jakość danych?
W imię czego osoba dodająca taką drogę na mapę miałaby dokładać sobie pracy i robić to na raty, najpierw dodając sam przebieg, a potem dodatkowe szczegóły? Skoro może to zrobić za jednym zamachem? W imię jakichś wydumanych sztucznych zasad (które zdaje się, “obowiązują” tylko we Wrocławiu i okolicach)?
Moim zdaniem mogą być, jednak z prefixem construction/proposed itp. Np. construction:lanes=2.
Nierzadko zdarza się że droga jest otwierana w jakimś fragmencie albo niepełnym wymiarze. Trzeba dodać obecne prędkości czy liczbę pasów i wtedy informacja o docelowym układzie i tak zniknie. Dodając prefixy można ją zachować a też pewnie nikt się do takich konstrukcji nie przyczepi.
Również uważam, że nie ma nic złego w tym, żeby te tagi były dodane. W przeciwieństwie do np. tego, że stosowanie tagów motorroad=yes na highway=construction może spowodować błędy w routingu. Ale jeżeli jest taka edycja jak maro21, to nie powinna ona usuwać tagów, tylko co najwyżej zamieniać je na proposed:lanes=2, itp.
Tagi powinny być dodawane w miarę jak postępuje budowa drogi. Jeżeli wylano asfalt, to wtedy dodajemy surface=asphalt. Jak wymalowano pasy, dajemy powiedzmy lanes=2. I tak dalej. Zgodne ze stanem faktycznym i odzwierciedla postępy w budowie drogi.
W idealnym świecie. Weź pod uwagę, że OSM to projekt tworzony przez wolontariuszy, którzy mogą nie widzieć sensu w takim sztukowaniu danych i dodawaniu ich na raty. Co zajmuje więcej czasu i jest niepraktyczne.
Z tego co obserwuję, na 1 km nowo budowanej drogi wysokiej kategorii, przypada kilkanaście razy więcej mapujących i edycji niż gdziekolwiek indziej. Wielu osobom bardzo zależy na tym, aby dane były jak najlepszy i aktualne. Do tego istnieje ogromna ilość często aktualizowanych danych, np. z dronów. Nie jest więc prawdą, że problem tkwi w braku czasu czy siły “roboczej”. Raczej chodzi o konflikt pomiędzy różnymi spojrzeniami na to jak ma zostać odzwierciedlony w OSM proces budowy. Mapujący, którzy jak Ty specjalizują się w edycji dróg “szybkiego ruchu” na terenie całego kraju faktycznie nie są w stanie tego ogarnąć. Pomimo sporej liczby takich maperów. Z tego punktu widzenia najwygodniej jest wklepać highway=construction i zapomnieć o sprawie na 2 lata. Ale z punktu widzenia lokalnej społeczności taka budowa to żywy i zmienny organizm. Drogi są odcinane i zmieniane, organizacja ruchu bezustannie się zmienia, powstają i znikają tymczasowe drogi serwisowe, nawierzchnia jest kładziona i zrywana, czasem cała odcinki drogi są burzone i budowane od nowa z powodu błędów czy nieoczekiwanych skutków geologicznych. W takiej rzeczywistości ludzie nadal chcieliby używać nawigacji, w tym rowerowej czy pieszej. A w rzeczywistości opanowanej przez tzw. “car brain” jako pierwsze padają ofiarą budowy poprzerywane szlaki i trasy rowerowe, ścieżki, drogi leśne, mostki czy tunele. Pojawiają się płoty, nasypy i rowy. Ludzie błądzą po placach budowy i zwykle jedynie mapa OSM zawiera w miarę aktualne dane. O ile ktoś je systematycznie wprowadza.
Ja bym jeszcze dodał, że OSM i dane w niej zawarte nie ograniczają się do nawigacji. Jestem w lesie czy na polu i widzę, że teren wymaga aktualizacji. Odpalam JOSMa, a tam w miejscu lasu, miedzy czy strumienia wspaniały wielopiętrowy węzeł drogowy, który powstanie tam za ileśtam lat. Albo i nie powstanie.